W Sejmie RP część posłów domaga się zmniejszenia dotacji oświatowej dla mniejszości niemieckiej. Twierdzi, że rząd Republiki Federalnej nie finansuje nauki języka polskiego. Posłowie ci domagają się, by zaoszczędzone środki przekazać organizacjom polonijnym. Zapewne ku pełnemu zaskoczeniu wszystkich, przeciwko takiej argumentacji opowiedziała się niemiecka Polonia. Sprzeciwiła się upolitycznieniu jej problemów. Twierdzi, że nie potrzebuje wsparcia kosztem marginalizacji innych.
Udostępnij:
Poprzedni
Następny
Fot. Natalia Klimaschka
Spór o obniżenie dotacji państwowej na naukę języka niemieckiego zbulwersował wiele polskich środowisk. W oczywisty sposób najbardziej oburzone pomysłem posła na Sejm RP Janusza Kowalskiego były środowiska autochtoniczne. Mniejszość niemiecka w mediach społecznościowych zainicjowała akcję #sprachlos opartą na publikowaniu czarno-białych zdjęć działaczy mniejszości z zasłoniętymi ustami co miało dać symboliczny wyraz uznania pomysłu Kowalskiego za kneblowanie ust. W akcji wzięło udział wiele poważnych autorytetów, między innymi poseł do Bundestagu, były wice ambasador Niemiec w Warszawie, Knut Abraham.
Informacje na temat braku wsparcia na nauczanie języka polskiego ze strony rządu Niemiec zdementowała Ambasada RFN w Warszawie. Z danych placówki wynika, że liczba osób uczących się języka polskiego w niemieckich szkołach stale rośnie, a uczniowie skorzystali w 2020 roku z dotacji oświatowych w wysokości 202,3 mln Euro (937 mln zł).
Głośno zabrzmiał również inny głos z Niemiec. Protest do władz Polski wystosowały: Polska Sieć Federalna ds. Partycypacji i Spraw Społecznych w Niemczech, Konwent Organizacji Polskich e.V. oraz Konferencja Federalna Grup Roboczych Języka Polskiego. "Nie zgadzamy się na polityzację Polonii i używanie jej do wewnątrzkrajowych politycznych rozgrywek" — możemy przeczytać w oświadczeniu. "My nie chcemy i przede wszystkim nie potrzebujemy wsparcia kosztem marginalizacji innych. Odebranie subwencji oświatowej dla mniejszości narodowych i etnicznych (…) to akt nieetyczny i krótkowzroczny, który nie uwzględnia negatywnych konsekwencji społecznych wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami" – napisali sygnatariusze.
Foto: Knut Abraham
Jednakże stanowisko Polonii nie jest jednoznaczne z akceptacją sytuacji Polaków w Niemczech. W dalszej części oświadczenia czytamy, że sygnatariusze uważają, iż sytuacja języka polskiego jest gorsza w Niemczech niż języka niemieckiego w Polsce. Wynika ona z nieprzestrzegania Traktatu przez RFN. Polski rząd powinien zatem dążyć do umocowania znaczenia języka polskiego i zadbać o uznanie oceny na świadectwie jako szkolnego przedmiotu. Zresztą nie wszystkie środowiska polonijne w Niemczech popierają protest. Anna Wawrzyszko ze Związku Polaków w Niemczech "Rodło" uważa, że obniżenie subwencji na naukę jest zasadne w związku ze stale zmniejszającą się liczbą uczniów, która rzeczywiście z tego wsparcia korzysta. Część środków była jej zdaniem wydawana przez samorządy niezgodnie z ich przeznaczeniem.
Zupełnie niespodziewane wsparcie ze strony Polonii wzmocniło i tak już dość silny sprzeciw wobec poprawki do ustawy budżetowej na 2022 rok. Propozycje odrzucił Senat, zalecając przywrócenie pierwotnej kwoty dotacji.
Gwałtowna dyskusja na temat dotacji oświatowej zwróciła uwagę na inny, znany od lat problem. Ustawodawca pozostawia samorządom swobodę w dysponowaniu tymi środkami. W efekcie przeznaczane były one często na zadania, które z oświatą nie miały nic wspólnego. Środki samorządy wydawały na remonty dróg lokalnych, chodników, systemów kanalizacji, czy nawet na pensje urzędników. Być może tocząca się debata przyczyni się do tego, że pieniądze na naukę niemieckiego rzeczywiście będą na ten cel w całości przeznaczane.
This is some text inside of a div block.
Autor:
Udostępnij:
Poprzedni
Następny
Więcej artykułów
Historia
Kultura
Sztuka
Zaćmienie, które znikło
Berlin to miasto, z którego wydawano dramatyczne rozkazy bombardowania Warszawy, masowego rozstrzeliwania jej mieszkańców, a na koniec nieomal całkowitego wyburzenia. Dramatyczny to rachunek krzywd o kosmicznym nieomal wymiarze. Ale jak po zaćmieniu słońca, nastał piękny dzień. I dokładnie w tym symbolicznym dniu, 12 sierpnia, oba miasta podały sobie znowu ręce.
Nowy minister energii w polskim rządzie, Piotr Masłowski, pochodzi z Rydułtów i jest Ślązakiem. W rozmowie ze Spectrum.direct mówi o obawach przed politycznym wykorzystywaniu antyniemieckich stereotypów. Konsekwencje tych działań mogą mieć fatalne konsekwencje dla sytuacji społecznej i ekonomicznej w Polsce. Minister ostrzega też, że pierwszymi ofiarami ewentualnych eskalacji mogą zostać Ślązacy i mniejszość niemiecka.
Na letnim spacerze Karol Heliosz odkrył tajemnicę związku przyjaciółki z jej własnym kuzynem. Przy okazji usłyszał historię o tym, jak Kasia zaczęła zupełnie inaczej patrzeć na fotografie swojego pradziadka w pruskiej Pickelhaubie na tle umocnień zdobytego Fortu Douaumont we Francji - i na niemiecką historię własnej rodziny.
Chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami naszego autorstwa? Zasubskrybuj nasz newsletter!
Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera. Twój adres został pomyślnie zapisany na naszej liście mailingowej.
Coś poszło nie tak.
Klikając przycisk Zapisz się wyrażasz zgodę na warunki Polityki prywatności.
Klikając „Akceptuj wszystkie pliki cookie”, wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu w celu usprawnienia nawigacji w witrynie, analizy wykorzystania witryny i wsparcia naszych działań marketingowych.