18.6.2023
No items found.

Brońmy honoru Niemców!

Niemiecka AfD rośnie przerażająco w siłę

Alternative für Deutschland jest partią, której członkowie jawnie odwołują się do tradycji narodowego socjalizmu. Można by na to machnąć ręką, gdyby AfD nie było najsilniejszą partią polityczną na terenie dawnego NRD. Autochtoni mają instrumenty, żeby się temu haniebnemu trendowi przeciwstawić.

Alternative für Deutschland
Fot. vfutscher // Flickr

Przewodnicząca partii Alternativefür Deutschland (AfD), Alice Weidel uważa, że jej ugrupowanie jest największą siłą w „środkowych” Niemczech. Ma tu na myśli tereny dawnego NRD. Stwierdzenie to zawiera wyraźną sugestię, że istnieją również Niemcy wschodnie, które znajdują się na terenie współczesnej Polski. Nie jest to bynajmniej przejęzyczenie, ponieważ Weidel otwarcie twierdzi, że na wschód od Odry znajdują się ziemie niemieckie.

Takie wypowiedzi nie są przypadkowe. Jeden z poprzednich liderów AfD twierdził, że pakt Ribbentrop Mołotow był słuszną decyzją Stalina. Do jego zawarcia miała go zmusić przedwojenna polityka Polski. Rzeczpospolita miała być "czynnikiem, który destabilizował europejski ład w okresie międzywojennym". Do akceptacji niemieckiego ataku na Polskę w 1939 roku pozostał już tylko niewielki krok.

Można by tylko wzruszyć ramionami nad takimi bzdurami, gdyby nie wyniki badań sondażowych partii politycznych w Niemczech. Wynika z nich, że AfD popiera 36% wyborców dawnego DDR. Oznacza to, że partia ta w tych landach ma dwukrotnie silniejsze poparcie niż rządząca w Niemczech SPD. Ale nie jest to bynajmniej problem tylko wschodnich Niemiec. AfD jest również potężną siłą polityczną w zachodnich częściach kraju. W skali całej Republiki Federalnej jej poparcie sięga 18%, co oznacza, że ma takie samo poparcie jak rządząca partia SPD.

Zwłaszcza dla CDU jest to problem, bo to tej partii AFD zabiera przede wszystkim głosy. I CDU nie ma pomysłu, jak się temu trendowi przeciwstawić. Paradoksalnie prawicowa AfD najskuteczniej przejmuje głosy lewicowej Die Linke, która jest w pewnym sensie spadkobierczynią dawnej partii komunistycznej DDR. Atrakcyjność AfD jest tak ogromna, że lewicowa Die Linke prawdopodobnie nie osiągnie w przyszłości 5% progu wyborczego i zniknie z Bundestagu. Zdumiewający to przykład, jak płynne są granice pomiędzy wyraźnie prawicowymi i lewicowymi ugrupowaniami.

Średnie pokolenie autochtonów znakomicie pamięta, jaka w dawnej NRD panowała po 1989 roku atmosfera. Nietrudno sobie przypomnieć, z jaką pogardą traktowano wszystkich tych, którzy posiadali polskie tablice rejestracyjne. Na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci sytuacja dalece się zmieniła, a autochtoni zaczęli być traktowani w dawnych wschodnich landach jak równoprawni partnerzy.

Sukcesy AfD z jej nacjonalistycznym programem mogą te nastroje szybko odmienić. W ten sposób rodzi się zagrożenie tylko dla stosunków polsko niemieckich, ale również dla zwykłych międzyludzkich kontaktów. AfD stanowi zagrożenie zarówno dla towarzyskich jak i zawodowych relacji.

Niemieckie prawo stanowi, że mieszkający za granica obywatele tego kraju mogą czynnie uczestniczyć w wyborach. Przytłaczająca większość autochtonów ma takie prawo i może czynnie uczestniczyć w wyborach do Bundestagu. To prawo nie podlega żadnej dyskusji. Warunkiem udziału w wyborach do parlamentu jest wskazanie okręgu wyborczego w Niemczech, gdzie chciałoby się głosować. Wybór ten trzeba uzasadnić jakimiś związkami z wybranym regionem.

Dla autochtonów najbardziej naturalnym miejsce do głosowania byłby zachodni skrawek historycznego Śląska, który znajduje się w Republice Federalnej. Byłyby to niemieckie powiaty na zachód od Zgorzelca. A więc tam, gdzie partia AfD jest najsilniejsza.

Po raz pierwszy w powojennej historii autochtoni mogą w Niemczech zacząć czynnie bronić swoich interesów. I kartka wyborcza jest tu skuteczną bronią, z której powinni skorzystać.

This is some text inside of a div block.
Autor:
Sebastian Fikus

Więcej artykułów

tomasz hutsch regios
Ludzie
Tożsamość

Tożsamość miejsca czy tożsamość narodowa?

Czym dziś jest Śląskość, a czym Niemieckość na Górnym Śląsku – i czy te dwie tożsamości muszą ze sobą konkurować? W rozmowie dla Spectrum.direct dr Tomasz Hutsch, wiceprzewodniczący stowarzyszenia Regios, mówi o tożsamości miejsca, kondycji mniejszości niemieckiej oraz potencjalnej współpracy ponad podziałami środowiskowymi. To pogłębiona, momentami polemiczna refleksja o języku, pamięci i przyszłości regionu, który – jak podkreśla rozmówca – pozostaje unikatowy w skali Europy.

Czytaj dalej
łukasz jastrzembski śląscy samorządowcy leśnica
Ludzie
Polityka

Polityka „stąd”

Na Górnym Śląsku możliwa jest polityka bez podziałów na mniejszość i Ślązaków. Burmistrz Leśnicy Łukasz Jastrzembski opowiada o genezie Śląskich Samorządowców, gotowości do współpracy z ugrupowaniami śląskimi oraz o szczególnej lojalności wobec mieszkańców, których rodziny od setek lat współtworzą ten region. To rozmowa o śląskości, zaufaniu i polityce w interesie regionu, a nie sporów toczonych w Warszawie.

Czytaj dalej
pałac w turawie
Historia
Sztuka

W oczekiwaniu na nowych Löwencronów

Jedna z najbardziej okazałych i najlepiej zachowanych arystokratycznych rezydencji na Górnym Śląsku pójdzie pod młotek. Dotychczasowy właściciel zbankrutował i komornik wystawił go na sprzedaż. Po raz pierwszy od dekad pojawiła się szansa na przywrócenie nie tylko architektonicznej świetności barokowego pałacu, ale również arystokratycznego stylu życia.

Czytaj dalej