Na Jarmarku Bożonarodzeniowym w niemieckim Görlitz słychać częściej język polski niż niemiecki. Miasto na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat nabrało tak silnego polskiego charakteru, że czasami można mieć wątpliwość, czy znajdujemy się jeszcze w Niemczech, czy już w Polsce. Zapraszamy do obejrzenia filmu Klaudii Kandzi.
Udostępnij:
Poprzedni
Następny
Fot. Dariusz Pansa
Dolnośląski Görlitz był dziesiątki lat niedostępnym bastionem innego świata. Zdominowany był przez antypolskie nastroje, które się jeszcze spotęgowały po upadku komunizmu. Świadoma polityka komunalna i wzajemne interesy gospodarcze dokonały tu cudu. W niemieckim Görlitz sklepowe szyldy, miejskie informacje i przede wszystkim język polski na ulicach tego niemieckiego miasta stały wszechobecne. I współżycie Polaków i Niemców w tym mieście nie można już dziś nawet postrzegać w kategoriach tolerancji, tylko świadomości, że dzielenie ludzi w kategoriach narodowych pozbawione jest jakiegokolwiek sensu. Görlitz powinno stać się symbolem i wzorem dla wszystkich miast po obu stronach Odry.
This is some text inside of a div block.
Autor:
Udostępnij:
Poprzedni
Następny
Więcej artykułów
Historia
Ludzie
Muzeum
Stoimy tu z pokorą w obliczu zbrodni
Polscy i niemieccy żołnierze przez dziesięć dni ratowali materialne pozostałości jednego z największych kompleksów obozów jenieckich Wehrmachtu. Pracowali razem, ale nie stali wobec tego miejsca z takim samym historycznym ciężarem. Dla Polaków była to opieka nad pamięcią ofiar. Dla Niemców – konfrontacja ze zbrodniami własnego państwa. Konsul Republiki Federalnej Niemiec w Opolu Marlen Sulzer nie próbowała tej różnicy zacierać.
II Kongres Śląskich Samorządowców otworzył więcej pytań, niż przyniósł odpowiedzi. Wyraźnie wybrzmiał postulat budowania na Górnym Śląsku otwartej, europejskiej tożsamości regionalnej, obejmującej wszystkich mieszkańców. Trudno jednak nie zapytać, czy realizując ten projekt, Śląscy Samorządowcy wzmacniają społeczność, z której wyrośli, czy przeciwnie – proponują kierunek prowadzący do stopniowej erozji jej kulturowej odrębności.
Z inicjatywy niemieckich mieszkańców Bytomia dawny pruski burmistrz miasta ponownie „usiadł” przed swoim domem. Rada Miejska wyraziła zgodę, miejska spółka wyłożyła pieniądze i przed willą Georga Brüninga stanęła ławeczka z jego podobizną. Współczesny Bytom nie potraktował go jak kogoś obcego. Uznał go za część własnej historii.
Chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami naszego autorstwa? Zasubskrybuj nasz newsletter!
Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera. Twój adres został pomyślnie zapisany na naszej liście mailingowej.
Coś poszło nie tak.
Klikając przycisk Zapisz się wyrażasz zgodę na warunki Polityki prywatności.
Klikając „Akceptuj wszystkie pliki cookie”, wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu w celu usprawnienia nawigacji w witrynie, analizy wykorzystania witryny i wsparcia naszych działań marketingowych.