Niemiecki polonizator

Bez Bernharda Bogedaina Korfanty wyborów by nie wygrał

Poczucie narodowe nie jest jakimś samoistnym, nadprzyrodzonym zjawiskiem. Jest wynikiem odziaływania na siebie różnych czynników politycznych, kulturowych, czy edukacyjnych. Wiele wskazuje na to, że na proces przebudzenia się polskości, na Górnym Śląsku, na przełomie XIX i XX wieku, decydujący wpływ miał niemiecki biskup, Bernhard Bogedain.

Bernhard Bogedain
Fot. Natalia Klimaschka

Bernhard Bogedain nie jest postacią nieznaną na Górnym Śląsku. Cały szereg ulic nazwano jego imieniem. Napisano też wiele artykułów na jego temat. Mają one charakter przyczynkarski i opierają się na wspomnieniach ludzi, którzy go znali lub zetknęli się ze skutkami działań Bogedaina. Bez jego działalności nie doszłoby przypuszczalnie do plebiscytu na Górnym Śląsku w 1921 roku. Poważnej naukowej monografii się nie doczekał, aż do niedawna. 

Bernhard Bogedain został stosunkowo wcześnie osierocony i wychowywał się u swojego wuja na katolickim probostwie. Wyrósł w przekonaniu, że jego obowiązkiem jest uchronić społeczność autochtoniczną Górnego Śląska przed wpływami protestantyzmu. W Prusach w XIX wieku, była to religia dominująca i państwo podejmowało skuteczne działania na rzecz pozyskania dla niej górnośląskich autochtonów.

Bernhard Bogedain w czasie studiów nigdy nie wykazywał żadnego zainteresowania polskością. Wręcz przeciwnie, w zachowanych dokumentach pisał, że nie chce w żaden sposób być z nią identyfikowany, bo z Polską nie ma nic wspólnego.

Ale w pewnym momencie Bogedain zrozumiał, jak potężnym instrumentem w konfrontacji z protestantyzmem może być język śląski, którym posługiwali się ówcześni autochtoni. Wykazywał on znacznie większe podobieństwa do języka polskiego niż do niemieckiego. Bogedain uzmysłowił sobie, że zmiana języka wykładowego z niemieckiego na polski w szkołach podstawowych skutecznie odcięłoby autochtonów od protestanckich wpływów. Tym bardziej że ówczesny pisany niemiecki oparty był na alfabecie gotyckim, a język polski na alfabecie łacińskim. Oba te alfabety różniły się bardzo i stanowiło to dla wielu barierę nie do przejścia.

Od dłuższego czasu toczyła się wówczas w rejencji opolskiej dyskusja wokół fatalnego poziomu nauczania w szkołach podstawowych. Pruscy urzędnicy stali na stanowisku, że wynika to z niedostatecznej znajomości niemieckiego wśród autochtonów. Domagali się podjęcia radykalnych działań na rzecz polepszenia znajomości tego języka w górnośląskich środowiskach.

Bernhard Bogedain stanął na stanowisku dokładnie odwrotnym. Argumentował, że autochtoniczne dzieci o wiele łatwiej będzie nauczyć języka polskiego i w tym języku przyswajać im dalszą wiedzę.

By zrealizować swoją misję ratowania katolicyzmu, Bogedain sam zawalczył o stanowisko radcy szkolnego rejencji opolskiej. W XIX wieku odpowiadało to dzisiejszej funkcji kuratora oświaty, czy dyrektora departamentu oświaty. Jego kompetencje na tym stanowisku były jednak znacznie dalej idące.

Korzystając z tej władzy Bogedain zaczął od przeorganizowania seminariów nauczycielskich w Głogówku i Pyskowicach. Z jego polecenia najważniejszym przedmiotem stał się język polski. Zarządził, że w rejencji opolskiej nauczycielami mogły być wyłącznie osoby o znakomitej znajomości języka polskiego. W dalszej kolejności Bogedain wymusił przekształcenie większości szkół wiejskich w rejencji na placówki z polskim językiem wykładowym.

Język śląski nie był skodyfikowany, więc sięgnął po polski język literacki. Sprowadzał z Wielkopolski nauczycieli, polskie podręczniki i polską literaturę piękną. Politykę, Bogedain wprowadzał z wyjątkową konsekwencją i determinacją. Odniósł w tych działaniach wielki sukces.

W wyniku wprowadzonej przez niego polityki szkolnej, górnośląscy autochtoni w większości pozbawieni zostali umiejętności czytania niemieckich tekstów. Zamknęło to przed nimi możliwości korzystania nie tylko z niemieckich tekstów religijnych, ale również niemieckiej prasy. I odwrotnie, polityka ta stworzyła rynek dla polskich gazet, które stały się tu chętnie czytane. Polityka ta przyniosła skutki, ponieważ Górnoślązacy w większości pozostali bardzo zaangażowanymi wyznawcami katolicyzmu. W tym sensie Bogedain osiągnął złożone przez siebie cele.

Jego polityka szkolna okazała się mieć cały szereg innych, bynajmniej nie zamierzonych przez niego skutków ubocznych. Przez kolejne dziesięciolecia zaostrzał się konflikt pomiędzy autochtonicznymi katolikami i napływowymi protestantami. W większości protestanccy urzędnicy i nauczyciele odnosili się do autochtonów z pogardą. A oni odpłacali im nieukrywaną nienawiścią.

Zwłaszcza w okresie kulturkampfu Bismarcka napięcia te stały się szczególnie dramatyczne. Ponieważ to Bogedain postawił znak równości pomiędzy katolicyzmem i językiem polskim. Konflikt religijny przerodził się w konflikt narodowościowy, który swój finał znalazł w plebiscycie w 1921 roku.

Wokół postaci Bogedaina powstało wiele legend. W wielu polskich opracowaniach podkreślana była jego kluczowa rola dla umacniania polskości na Górnym Śląsku w XIX wieku. Panowała w nich jednak dotąd zawsze wielka bezradność wobec pytania, dlaczego nagle niemiecki biskup stał się tak fanatycznym promotorem polskości. Tym bardziej że XIX wiek w polskiej historiografii był czasem, który raczej kojarzony był z antypolską polityką pruską. Ta bezradność wynikała również z faktu, że nie znane były wcześniej żadne dokumenty, które by tłumaczyły motywacje Bogedaina.

Lukę tą wypełniła monografia Sebastiana Fikusa i Doroty Kurpiers, którym udało się dotrzeć do pokaźnego, całkowicie nieznanego zbioru dokumentów dotyczących życia tego pruskiego duchownego. W ten sposób powstało po raz pierwszy naukowe opracowanie książkowe o tej kluczowej dla historii Śląska postaci.

Główna teza książki brzmi, że Bernhard Bogedain nigdy nie stawiał sobie jakichś narodowych celów, czy też nie działał z narodowych pobudek. Wręcz przeciwnie, jego polityka była podyktowana fanatyczną motywacją walki z protestantyzmem w Prusach, bez względu na jej konsekwencje.

 

patrz:

Dorota Kurpiers, Sebastian Fikus: Bernhard Bogedain, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2022.

Pozycja jest dostępna w księgarni akademickiej Wydziału Nauk Społecznych UŚ w Katowicach, na serwisie aukcyjnym allegro.pl oraz w bibliotekach.

Zapraszamy serdecznie do zakupu książki za pośrednictwem serwisu allegro.pl [klik].
This is some text inside of a div block.
Autor:
Iga Błaszczyk

Więcej artykułów

Prezydent Jacek Wojciechowicz Razem dla Raciborza
Kultura
Ludzie
Polityka

Kolega Eichendorffa na zebraniu DFK

Kiedy w połowie lat 90-tych Jacek Wojciechowicz był wiceprezydentem Raciborza, odbudował pomnik Eichendorffa w samym centrum miasta. W późniejszych latach kolejni prezydenci nie wykazywali się już takim zrozumieniem dla potrzeb środowisk niemieckich w Raciborzu. Wojciechowicz, który stara się po 30 latach o powtórny wybór na prezydenta, pragnie do tamtych tradycji nawiązać.

Czytaj dalej
Grupa Regios
No items found.

“Regios” czyli postulat środka

Z rozczarowania różnymi organizacjami autochtonów część środowisk młodzieżowych postanowiło założyć niezależną organizację młodzieżową Regios. W swoich założeniach nawiązuje ona do holistycznego spojrzenia na historię regionu ze szczególnym uwzględnieniem czasów cesarstwa. Oficjalnej organizacji mniejszości niemieckiej dalece się jednak nie chcą podporządkować.

Czytaj dalej
Premiera filmu
No items found.

Von Lichnowsky na zamku Piastów w Raciborzu

O rodzinie von Lichnowsky wiedziano w Raciborzu dotąd niewiele. Uchodzili raczej za jedną z wielu arystokratycznych rodzin na Górnym Śląsku. Dopiero benedyktyńska cierpliwość Natalii Klimaschka w poszukiwaniu dawno zapomnianych źródeł stała się punktem wyjścia do realizacji filmu o tej niezwykłej rodzinie. Konwersatorium Eichendorffa zorganizowało jego prezentację na zamku w Raciborzu.

Czytaj dalej