Od ośmiu lat w Essen działa polska redakcja telewizyjna Pepe TV, która produkuje cały szereg formatów skierowanych do środowiska polonijnego, ale nie tylko.
Audycja oglądana jest nie tylko w Niemczech, ale również na Górnym Śląsku, czy dla przykładu w USA i Australii. Redakcja realizuje cały szereg formatów, programy informacyjne, publicystyczne i polonijną listę przebojów.
Udostępnij:
Poprzedni
Następny
Posiada studio o powierzchni 400m2, co czynią ją, przynajmniej powierzchniowo największą polską redakcją na zachód od Wrocławia. Tak wielkiej redakcji polonijnej nie ma nawet w USA. Z jednej strony Pepe TV produkuje cotygodniowy magazyn informacyjny, który daleki jest od jakiegokolwiek upolitycznienia. Redakcja realizuje również polonijną listę przebojów, w której występują artyści nie mieszkający w Polsce. Stąd prezentują się w nim dla przykładu artyści z Australii, czy Stanów Zjednoczonych.
Sztandarowym programem redakcji jest audycja Dobry Wieczór w Europie, której tytuł ma sugerować otwartość poza narodowymi podziałami. Program zajmuje się problemami życia codziennego, wyborem miejsca na wakacje, modą, problemami związanymi z hodowlą zwierząt czy tatuażami.
Założeniem programu jest prezentacja ciekawych ludzi, którzy opowiadają o swoich zainteresowanych i doświadczeniach. Kiedy początkowo byli to zawsze realni goście w studio, tak teraz coraz częściej są to internetowe łączenia na duże odległości. Umożliwia to prezentację osób związanych z Polonią mieszkających w innych krajach nawet poza Europą. Poniżej fragment ostatniego wydania programu Dobry Wieczór w Europie.
Federalny Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec, Alexander Dobrindt podczas uroczystości upamiętniającej ofiary ucieczki i wypędzeń po 1945 roku mówił o konieczności przeciwstawienia się odradzającym się w Europie nacjonalizmom. Najskuteczniejszym instrumentem ma być wspólna europejska tożsamość, silniejsza niż narodowe egoizmy. Refleksje po berlińskim spotkaniu.
Trzeci festiwal uliczny mniejszości niemieckiej w Opolu zaskoczył poziomem artystycznym i rozmachem organizacyjnym. Było kolorowo, różnorodnie i na dobrym poziomie — od występów dzieci po koncert Oskara Götza. Tymczasem widzów nie było prawie wcale. Dawna irytacja wobec niemieckich akcentów ustąpiła dziś całkowitej obojętności.
Związek Młodzieży Mniejszości Niemieckiej BJDM jest widoczny w mediach społecznościowych i potrafi wzbudzić zainteresowanie. Wiktor Siemierski, student dziennikarstwa UŚ, pojechał do biura BJDM w Opolu, by sprawdzić, czy znajdzie tam przestrzeń także dla siebie. Zamiast żywej niemieckości zobaczył organizację, która nie potrafi jasno odpowiedzieć, po co właściwie istnieje.
Chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami naszego autorstwa? Zasubskrybuj nasz newsletter!
Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera. Twój adres został pomyślnie zapisany na naszej liście mailingowej.
Coś poszło nie tak.
Klikając przycisk Zapisz się wyrażasz zgodę na warunki Polityki prywatności.
Klikając „Akceptuj wszystkie pliki cookie”, wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu w celu usprawnienia nawigacji w witrynie, analizy wykorzystania witryny i wsparcia naszych działań marketingowych.