10.11.2020
No items found.

Testament zapisany we freskach

Kilka dni temu zmarł twórca annogórskich polichromii, Georg Mitschke

Georg Mitschke pochodził ze znanej rodziny twórców sztuki sakralnej na Górnym Śląsku. Jego ojciec przed wojną tworzył obrazy dla kościołów nawet we Francji i Belgii. Za życiowe zadanie postawił sobie jednak udekorowanie najważniejszego sanktuariom na Górnym Śląsku, Bazylikę na Górze Świętej Anny. Nie udało mu się go dokończyć, bo na skutek nacisków komunistycznej milicji musiał ze swoim synem Georgiem opuścić rodzinną ziemię w 1966 roku. Marzenie o ukończeniu fresków pozostało.

Georg Mitschke

Georg Mitschke pochodził ze znanej rodziny twórców sztuki sakralnej na Górnym Śląsku. Jego ojciec przed wojną tworzył obrazy dla kościołów nawet we Francji i Belgii. Za życiowe zadanie postawił sobie jednak udekorowanie najważniejszego sanktuariom na Górnym Śląsku, Bazylikę na Górze Świętej Anny. Nie udało mu się go dokończyć, bo na skutek nacisków komunistycznej milicji musiał ze swoim synem Georgiem opuścić rodzinną ziemię w 1966 roku. Marzenie o ukończeniu fresków pozostało.Syn przedwojennego twórcy, Georg Mischke, przyszedł na świat 29 listopada 1930 roku. Po ojcu odziedziczył talent i zainteresowanie sztuką sakralną. Po wojnie rodzina Mitschke nie wyjechała, ale też nie przyjęła polskiego obywatelstwa. Swoje życie związali początkowo z Górnym Śląskiem. Na przełomie lat 50. i 60. XX stulecia Georg Mitschke pobierał nauki malarstwa u profesora Zygmunta Króla w Krakowie. Uczył się prywatnie, płacąc za lekcje, ponieważ nie miał polskiej matury i nie mógł zdobywać ogólnego wykształcenia.W 1958 rozpoczęły się prace renowacyjne w Bazylice św. Anny pod kierownictwem ojca, Josepha Mitschke. On to wówczas stworzył koncepcje wizualna Bazyliki, która dziś podziwiamy. Rodzina Mitschke, z racji prac renowacyjnych w sanktuarium, mieszkała w domu pielgrzyma. W kościele pracowali całą rodziną. Ojciec, syn i córka. Coraz częściej jednak nachodziła ich milicja i w 1966 roku pod naciskiem polskich władz rodzina decyduje się wyjechać do Niemiec. Mitschkowie osiedli się w Monastyrze. Rozpoczęte prace renowacyjne zostały przerwane na wiele lat.

Fot. Natalia Klimaschka

Początki życia w Niemczech nie były łatwe. Georg Mitschke musiał porzucić sztukę i skończył studia pedagogiczne, historię sztuki i filozofię. Podjął pracę w szkole diecezjalnej w Monastyrze jako nauczyciel wychowania do sztuki. Nigdy nie przestał jednak myśleć o powrocie na Śląsk i do Świętej Anki, by zgodnie z wolą ojca dokończyć jego dzieło.Georg przyjechał na Śląsk dopiero w 1989 roku i rzeczywiście odnalazł w sobie wielką tęsknotę do rodzinnych stron. Ponownie przyjechał tu w 1992 roku i podjął rozmowy z Franciszkanami na temat kontynuacji prac rozpoczętych przez jego ojca. Został przyjęty z otwartymi rękami. I tak rozpoczęła się realizacja testamentu ojca.Przez kolejnych prawie 30 lat mieszkał w klasztornej celi, jak każdy z braci franciszkanów. Pracował według surowo przestrzeganego, ściśle określonego rytmu. Dzień rozpoczynał od porannej mszy o 8 rano. Pracował przez 10 do 12 godzin z przerwą na śniadanie, obiad i kawę. Mawiał też, że nigdy nie zaznaje spokoju, ponieważ nigdy nie jest do końca zadowolony z efektu swoich prac i wciąż i wciąż je poprawia. Pieniądze nigdy nie były dla niego motywacją, ani wyznacznikiem pracy.W 2000 roku, w uznaniu zasług dla kościoła i sztuki sakralnej Georg Mitschke został odznaczony papieskim Orderem św. Sylwestra. Był także Honorowym Obywatelem Góry Świętej Anny.Jednocześnie Mitschke wiedział, że nie będzie mu dane dokończyć dzieła ojca. Pracował do samego końca. Artysta spoczął na annogórskim cmentarzu.

This is some text inside of a div block.
Autor:
Paulina Fesser

Więcej artykułów

osterreiten bieńkowice benkowitz
Zwyczaje
Tożsamość

Tradycja przyszła z Andechs

Tradycja wielkanocnych procesji konnych dotarła na Śląsk wraz z kolonizacją zainspirowaną w XII wieku przez św. Jadwigę Śląską z Andechs. Ten bawarski zwyczaj błagalnych objazdów pól przetrwał stulecia. W Bieńkowicach pod Raciborzem do dziś w ten sposób wita się wiosnę – serio, z modlitwą. Konne procesje traktowane są poważnie i pełnią ważną integrująca funkcje.

Czytaj dalej
śląscy samorządowscy, łukasz jastrzembski
Polityka
Ludzie

Pragmatyzm czy dwuznaczność

Przedstawiciele Śląskiego Stowarzyszenia Samorządowego chcą stworzyć własny komitet w wyborach do Sejmu. Projekt ma występować jako inicjatywa regionalna, szerzej otwarta na środowiska autochtoniczne, ale do parlamentu chciałby wejść dzięki formule przewidzianej dla mniejszości narodowej. To stawia pytanie o polityczną tożsamość tego przedsięwzięcia.

Czytaj dalej
Łambinowice Lamsdorf
No items found.

Jak utrącić sprawiedliwych

W małej wiosce Wierzbie koło Łambinowic potomkowie repatriantów proszą o upamiętnieni szczątków pilotów Luftwaffe jako części lokalnej historii. Sugestia ta świadczy o ich europejskiej dojrzałości, tolerancji i otwartości na złożoną przeszłość regionu. Inicjatywa ta przerosła jednak elity instytucjonalne Opola, które w imię politycznej poprawności postanowiły przypuszczalnie ją wyciszyć.

Czytaj dalej