Stoimy tu z pokorą w obliczu zbrodni

Konsul Marlen Sulzer oddała hołd pomordowanym

Polscy i niemieccy żołnierze przez dziesięć dni ratowali materialne pozostałości jednego z największych kompleksów obozów jenieckich Wehrmachtu. Pracowali razem, ale nie stali wobec tego miejsca z takim samym historycznym ciężarem. Dla Polaków była to opieka nad pamięcią ofiar. Dla Niemców – konfrontacja ze zbrodniami własnego państwa. Konsul Republiki Federalnej Niemiec w Opolu Marlen Sulzer nie próbowała tej różnicy zacierać.

..
Zdjęcie: Elżbieta Góra, Centralne Muzeum Jeńców Wojennych

Praca dla pokoju

Na zakończenie tegorocznej edycji akcji „Praca dla pokoju”, prowadzonej na terenie dawnego Stalagu Lamsdorf, polscy i niemieccy żołnierze złożyli wieńce i kwiaty pod Pomnikiem Martyrologii Jeńców Wojennych w Łambinowicach. Na uroczystości obecna była nowa konsul Niemiec w Opolu Marlen Sulzer.

Tu leżą młodzi ludzie, którzy cierpieli

– Dzisiejsza uroczystość skłania nas do zatrzymania się i próby wyobrażenia sobie tego, co wydarzyło się tutaj przed laty – mówiła konsul.

Przypomniała o młodych ludziach spoczywających w Łambinowicach – ludziach, którzy nie chcieli umierać i, jak można przypuszczać, w większości nie chcieli również zabijać. Następnie padły słowa, które nie pozostawiały miejsca na historyczne uniki:

– A mimo to niemiecka dyktatura wykorzystała ich i zlekceważyła ich życie, a przede wszystkim życie napadniętych Polek i Polaków. Każdy w Niemczech wie, kto rozpoczął wojnę w 1939 roku.

Trudno o bardziej jednoznaczne zdanie. Nie było w nim ucieczki w ogólniki o „tragedii wojny”, symetrycznego rozdzielania odpowiedzialności ani przedstawiania historii jako nieszczęścia, które przyszło nie wiadomo skąd. Niemiecka konsul wskazała sprawcę, nazwała napaść i przypomniała o jej ofiarach.

Żołnierze ratują ślady obozu

Słowa te padły przed polskimi i niemieckimi żołnierzami, którzy od 14 września wspólnie porządkowali i konserwowali pozostałości obozowej infrastruktury. Stronę polską reprezentowali żołnierze 10. Opolskiej Brygady Logistycznej, a niemiecką – Bataillon Elektronische Kampfführung 931 z Daun w Nadrenii-Palatynacie.

Niemiecka jednostka specjalizuje się w prowadzeniu walki elektronicznej, rozpoznawaniu łączności przeciwnika i ochronie własnych wojsk przed zagrożeniami w przestrzeni elektromagnetycznej. W Łambinowicach jej żołnierze odłożyli jednak na bok wojskową technikę i zajęli się ratowaniem śladów historii.

Projekt organizowany jest od 2015 roku, z przerwą spowodowaną pandemią. Żołnierze wykonują prace, na które muzeum samo musiałoby przeznaczyć znaczne środki i wiele miesięcy. Oczyszczają relikty obozowej infrastruktury, prowadzą podstawowe prace konserwatorskie, usuwają roślinność i pomagają utrzymać drogę biegnącą przez teren dawnego obozu.

Jak podkreśla Elżbieta Góra, kierująca Działem Zbiorów i Konserwacji Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych, jest to bardzo konkretna pomoc. Dzięki kolejnym edycjom projektu stan techniczny zachowanych obiektów wyraźnie się poprawił.

Na terenie dawnego stalagu pozostały fragmenty baraków oraz urządzeń obozowych, które wymagają stałej opieki. Jeden z baraków został odtworzony i zadaszony. Dziś odbywają się w nim zajęcia i przedsięwzięcia edukacyjne. Pozostałe relikty zachowywane są jako trwałe ruiny – świadectwa funkcjonowania obozu.

Koordynatorem projektu jest Niemiecki Związek Ludowy Opieki nad Grobami Wojennymi – Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge – działający w porozumieniu z Centralnym Muzeum Jeńców Wojennych. Przedsięwzięcie finansowane jest ze środków niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Volksbund reprezentował w Łambinowicach pułkownik w stanie spoczynku Joachim Franke, pełniący funkcję Volksbund-Länderbeauftragter für Polen. Organizacja prowadzi w Polsce liczne przedsięwzięcia związane z opieką nad grobami wojennymi. Kompleks obozowy w Łambinowicach jest dla niej miejscem szczególnej troski.

Trzy wojny, 300 tysięcy jeńców

Pierwszy obóz jeniecki powstał tutaj podczas wojny francusko-pruskiej w latach 1870–1871. Kolejny funkcjonował w czasie I wojny światowej. Tylko w latach 1939–1945 przez obozy Lamsdorf przeszło około 300 tysięcy jeńców. Początkowo przetrzymywano tutaj żołnierzy Wojska Polskiego wziętych do niewoli podczas kampanii wrześniowej. Później trafiali tu przedstawiciele wielu armii koalicji antyhitlerowskiej, a także uczestnicy Powstania Warszawskiego.

Marlen Sulzer przypomniała jednak, że za tak ogromną liczbą nie kryje się anonimowa masa.

– Oczywiście nie byli bezimienni. Każdy miał imię i własną historię, pragnienia i plany na przyszłość – powiedziała.

To zdanie przywraca zmarłym indywidualność, którą odbierał im system obozowy. Za każdą liczbą kryje się człowiek, a za każdym człowiekiem – rodzina, przerwane życie i przyszłość, która nie mogła się wydarzyć.

Praca fizyczna stanowi tylko jedną część projektu. Pierwszego dnia żołnierze zwiedzają muzeum i poznają historię tego miejsca. Dopiero później rozpoczynają wspólne prace na terenie obozu.

Ten sam obóz, inny ciężar pamięci

Nie można jednak udawać, że polscy i niemieccy żołnierze przyjeżdżają do Łambinowic z takim samym historycznym doświadczeniem.

Polscy żołnierze mogą współczuć ofiarom i czuć się zobowiązani do ochrony ich pamięci. Nie muszą jednak mierzyć się z odpowiedzialnością własnego państwa za utworzenie obozu i cierpienia przetrzymywanych w nim ludzi.

Dla żołnierzy Bundeswehry jest to doświadczenie trudniejsze. Wchodzą na teren obozu prowadzonego przez Wehrmacht. Oczyszczają pozostałości baraków, w których niemiecka armia więziła Polaków i przedstawicieli innych narodów.

Współcześni niemieccy żołnierze nie ponoszą osobistej winy za zbrodnie popełnione przed ich urodzeniem. Dziedziczą jednak odpowiedzialność za sposób, w jaki niemieckie państwo i jego siły zbrojne pamiętają o tej historii. Dlatego ich obecność w Łambinowicach nie jest zwyczajną pomocą techniczną. Jest świadomym zmierzeniem się z przeszłością.

Także o tej odpowiedzialności mówiła Marlen Sulzer:

– Do dziś historycy zajmują się tym, jak rozpoczynają się wojny, gdzie zawiedli ludzie ponoszący odpowiedzialność i gdzie nie wolno im zawieść w przyszłości. Celem jest pokój.

Pamięć o zbrodniach nie jest więc jedynie obowiązkiem wobec przeszłości. Stanowi ostrzeżenie przed tym, co może wydarzyć się ponownie, jeżeli ludzie odpowiedzialni za państwa, armie i społeczeństwa nie rozpoznają w porę niebezpieczeństwa.

Polsko-niemiecki mikrokosmos współdziałania

Przez dziesięć dni polscy i niemieccy żołnierze wspólnie pracowali, mieszkali i poznawali perspektywę drugiej strony. Komunikowali się przeważnie po angielsku, ale w grupie znaleźli się również żołnierze mówiący po polsku i niemiecku. W ten sposób powstał mały polsko-niemiecki mikrokosmos współdziałania.

Ma on także znaczenie wojskowe. Żołnierze dwóch armii NATO uczą się ze sobą współpracować nie podczas ćwiczeń bojowych, lecz przy ratowaniu miejsca pamięci. Wspólna gotowość obronna nie zaczyna się przecież dopiero na poligonie. Jej podstawą jest zaufanie budowane również podczas takich spotkań.

Pojednanie nie zaciera granicy między sprawcą a ofiarą

W końcowej części wystąpienia Marlen Sulzer postawiła pytanie o sens opieki nad grobami wojennymi:

– Czy to, co Państwo robią, jest politycznie nacjonalistyczne i prawicowe, czy internacjonalistyczne i lewicowe? Takie podziały nie mają sensu. To, co Państwo robią, nie jest polityczne, lecz głęboko ludzkie.

Troska o godny grób nie zaciera granicy między sprawcą a ofiarą. W Łambinowicach opierała się właśnie na jej jednoznacznym wskazaniu. Sulzer powiedziała wprost, kto rozpoczął wojnę, a niemieccy żołnierze swoją pracą pokazali, co oznacza odpowiedzialność za pamięć.

Razem z polskimi żołnierzami ratowali ślady obozu, w którym ich poprzednicy stali po przeciwnych stronach drutów.

Pojednanie nie zaczyna się od zapomnienia winy. Zaczyna się od jej nazwania i przyjęcia odpowiedzialności za pamięć.

‍

This is some text inside of a div block.
Autor:
Sebastian Fikus

Więcej artykułów

...
Sztuka
Tożsamość
Historia

Konsolidacja czy asymilacja?

II Kongres Śląskich Samorządowców otworzył więcej pytań, niż przyniósł odpowiedzi. Wyraźnie wybrzmiał postulat budowania na Górnym Śląsku otwartej, europejskiej tożsamości regionalnej, obejmującej wszystkich mieszkańców. Trudno jednak nie zapytać, czy realizując ten projekt, Śląscy Samorządowcy wzmacniają społeczność, z której wyrośli, czy przeciwnie – proponują kierunek prowadzący do stopniowej erozji jej kulturowej odrębności.

Czytaj dalej
Pomnik Georga Brüninga w Bytomiu
Historia
Kultura
Tożsamość

Bytom nie zaczął się w 1945

Z inicjatywy niemieckich mieszkańców Bytomia dawny pruski burmistrz miasta ponownie „usiadł” przed swoim domem. Rada Miejska wyraziła zgodę, miejska spółka wyłożyła pieniądze i przed willą Georga Brüninga stanęła ławeczka z jego podobizną. Współczesny Bytom nie potraktował go jak kogoś obcego. Uznał go za część własnej historii.

Czytaj dalej
-
Historia
Kultura
Sztuka

Zaćmienie, które znikło

Berlin to miasto, z którego wydawano dramatyczne rozkazy bombardowania Warszawy, masowego rozstrzeliwania jej mieszkańców, a na koniec nieomal całkowitego wyburzenia. Dramatyczny to rachunek krzywd o kosmicznym nieomal wymiarze. Ale jak po zaćmieniu słońca, nastał piękny dzień. I dokładnie w tym symbolicznym dniu, 12 sierpnia, oba miasta podały sobie znowu ręce.

Czytaj dalej