27.6.2022
No items found.

Działajmy wspólnie!

Spectrum.direct rozmawia z nowym sekretarzem generalnym BdV, Marc-P. Halatschem

Do czasu upadku komunizmu Związek Wypędzonych BdV uchodził w Polsce za przeszkodę na drodze polsko-niemieckiego pojednania. Organizacja przesiedleńców z dawnego niemieckiego wschodu postrzegana była nawet jako zagrożenie dla polskiej racji stanu. Również w Niemczech BdV nie posiada najlepszej opinii. Bez żadnego uzasadnienia kojarzony jest on do dziś z organizacjami prawicowymi. Przed kilkoma tygodniami sekretarzem generalnym BdV został młody Marc-Pawel Halatsch. Spectrum.direct rozmawiał z nim o planach BdV na przyszłość.

Klaus Schuck Marc-P. Halatsch
Fot. BdV/bildkraftwerk; Poprzedni Przewodniczący BdV Klaus Schuck oraz aktualny Marc-P. Halatsch

Od czasu upadku komunizmu wszystkie postulaty polityczne BdV zostały faktycznie zrealizowane. Byli wypędzeni mogą na przykład przyjeżdżać na Śląsk, kupować nieruchomości na terenach, z których pochodzą i osiedlać się tam. Jakie cele polityczne BdV realizuje dziś?

To prawda, że wyzwolenie Europy Środkowo-Wschodniej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej od plagi komunizmu, a także rozszerzenie Unii Europejskiej na wschód przybliżyło niemieckich przesiedleńców do ich ojczyzny w bardzo różny sposób. Dla wielu z nich swobodne podróżowanie było początkiem dążenia do porozumienia z nowymi mieszkańcami tej ziemi, ale też początkiem wysiłków na rzecz odrodzenia kultury niemieckiej na tych terenach. Cieszymy się, że przesiedleńcy i ci, którzy pozostali w ojczyźnie, często pracują ramię w ramię. 

Jednak ważne kwestie pozostają do dziś nierozwiązane. Postulaty te wywodzą się z Karty Niemieckich Wypędzonych z 1950 roku. Do podstawowych praw człowieka należy prawo do ojczyzny, czyli prawo do warunków, w których warto żyć na rodzinnej ziemi i zachować swoją tożsamość. Obejmuje to również postulat międzynarodowego zakazu wypędzeń, które powinny być karalne z mocy prawa. 

Celem naszej pracy jest wolna i zjednoczona Europa, w której ludzie mogą żyć bez strachu i przymusu. Postulat ten w kontekście trwającej wojny z Ukrainą zyskał znowu na aktualności. 

Ponadto opowiadamy się za tym, aby dawna kultura regionów, które kiedyś były niemieckie, nie tylko była zachowana, ale także dalej rozwijana. I to po obu stronach granicy. Są to kwestie, które będą nas, BdV, zajmować jeszcze przez długi czas.

Większość przesiedleńców dobrze się w Republice Federalnej zintegrowała i stała się częścią tego społeczeństwa. Za pomocą jakich inicjatyw BdV może dziś odzyskać tych ludzi?

Jednym z celów powojennej integracji przesiedleńców było odkrywanie nowej przestrzeni życiowej, poznawanie kultury dawnych Niemiec Zachodnich. I to się rzeczywiście udało. Dziś namawiamy dawnych przesiedleńców do poznawania języka ludzi mieszkających na dawnych niemieckich terenach. To pomaga w budowaniu nowych więzi społecznych i odnalezieniu emocjonalnego stosunku do dawnych niemieckich terenów. 

Poczucie związania z miejscem pochodzenia i kulturą ziemi rodzinnej nosi się najczęściej w sercu. I te uczucia przekazuje się następnym pokoleniom. 

Nasz Związek pomaga ludziom w odkrywaniu swoich korzeni, gdy tylko obudzi się w kimś zainteresowanie historią jego rodziny. Ale nasze ambicje idą dalej. Tam gdzie socjalne związki z dawną ojczyzną zostały zerwane, nasze organizacje mogą pomóc w nawiązaniu kontaktów. 

Wielu młodych Niemców ze Śląska nadal przyjeżdża do Republiki Federalnej. Co robi BdV, aby włączyć tych ludzi w swoje szeregi?

Pytanie to należałoby raczej skierować do przedstawicieli obu śląskich Ziomkostw. Wiemy, że młodzi Niemcy ze Śląska wykorzystują możliwości wynikające z ich dwujęzyczności, aby studiować lub pracować w Niemczech. Rzadko jednak szukają tutaj nowego domu, a dzięki nowoczesnym środkom komunikacji utrzymują bliski kontakt z rodzinami w kraju. Dlatego do tych młodych ludzi należy podchodzić w inny sposób. Ziomkostwa i ich organizacje młodzieżowe mają również pomysły na integracje tych ludzi w swoich strukturach.

Czy ma Pan wrażenie, że BdV jeszcze w latach 80. wysuwał zupełnie nierealistyczne żądania rewizji granic? Żądania te nie były akceptowane przez przytłaczającą większość ówczesnego społeczeństwa niemieckiego. Czy w ten sposób BdV znalazł się na marginesie ówczesnego społeczeństwa zachodnioniemieckiego?

Żądania BdV w tamtym czasie były zgodne z obowiązującym prawem. Z pewnością nie należało zajmować się wieloma kwestiami, które nie leżały w kompetencjach BdV. Tymczasem monitorowano kwestie związane z statusem administracyjnym byłych prowincji wschodnich, zajmowano się przebiegiem granic i problemami związanymi z odszkodowaniami.

Wielu Niemców pogodziło się z podziałem na Wschód i Zachód. Być może wynikało to z głębokiej potrzeby utrzymania pokoju w Europie. 

Ale to paradoksalnie właśnie przesiedleńcy i BdV należeli do tych, którzy najbardziej angażowali się na rzecz pojednania ze wschodem. Podejmowali także działania na rzecz poprawy sytuacji środowisk mniejszości niemieckiej w danych krajach bloku sowieckiego. 

Moim zdaniem to nie BdV wymanewrowało się na prawicowy margines. To niemieckie społeczeństwo wypchnęło przesiedleńców na prawą stronę, ponieważ nasze poglądy wydawały się wówczas niewygodne. Mechanizm ten działa po części do dziś.

 

Jaką rolę odgrywają dziś tradycje śląskie w społeczeństwie zachodnioniemieckim? Czy są one jeszcze w ogóle integralną częścią kultury zachodnioniemieckiej?

Jest to kolejne pytanie, na które odpowiedź będzie lepsza z perspektywy Ziomkostw. Festiwale tradycyjnych strojów czy tańców, służą raczej świadomemu kreowaniu wspólnoty lub poczucia własnej inności.

Jedno jest jednak ekscytujące: żyjemy w społeczeństwie integrujących się tożsamości. Elementy odmiennych zupełnie kultur integrujemy z naszym życiem codziennym. 

Ale nie oznacza to, że nasze zwyczaje znikają. Większość z nas zna makowiec i inne potrawy kuchni śląskiej. Kto z Was praktykował kiedyś typowo górnośląski sposób zdobienia jaj wielkanocnych? Z pewnością jest jeszcze wiele do odkrycia.

Granice między Polską a Niemcami przestały istnieć. W ramach Unii Europejskiej żyjemy we wspólnej przestrzeni prawnej. Członkowie mniejszości niemieckiej w Polsce i BdV pochodzą z tego samego kręgu kulturowego. Czy widzicie Państwo możliwość połączenia się w jedną organizację?

Na początku mówiliśmy już o tym, że rozwój sytuacji w Europie zbliżył do siebie przesiedleńców i tych, którzy pozostali w swoich domach. Organizacje mniejszości niemieckiej zostały kiedyś założone z wielką odwagą i zaangażowaniem, również przy naszym wsparciu. Teraz stały się pewnymi siebie korporacjami, które w śwaidomy sposób rozwiązują swoje specyficzne problemy.

Stowarzyszenia w Niemczech i w Polsce spotykają się na partnerskich zasadach. Na ich podstawie można wspólnie szukać dróg na przyszłość. Jak będą one wyglądały, pokażą spotkania i dyskusje - oraz przypuszczalnie nowe idee, wokół których obie strony będą mogły się zjednoczyć.

Należy Pan do młodego pokolenia przesiedleńców. Do pokolenia, które będzie kształtować BdV w nadchodzących dekadach. Jakie cele będzie realizować BdV za dwadzieścia lat?

Sam nie jestem przesiedleńcem, ale zaangażowałem się w pracę BdV ze względu na zainteresowania polityczne i historyczne. Czerpie satysfakcje ze spotkań z ludźmi. Nie bez znaczenia jest fakt, że niektórzy z moich przodków pochodzą z Górnego Śląska.

Jeśli chodzi o przyszłe cele BdV, to mogą się co najwyżej zmienić punkty ciężkości naszej działalności. Wynika to ze zmieniającej się sytuacji zewnętrznej. 

Trwałym fundamentem naszej działalności pozostaje ogłoszona przed 70 laty Karta Wypędzonych. Pozostaje ona nadal bardzo aktualna i z pewnością będzie odgrywać ważną rolę w naszej pracy za dwadzieścia lat. Podstawowym obszarem naszej pracy jako BdV pozostaje zaangażowanie na rzecz porozumienia transgranicznego w Europie. Dbałość o przestrzeganie praw człowieka, ochrona, mediacja i żywy rozwój kultury. Będzie to odnawianie świadomości historycznej i pomoc w jej lepszym zrozumieniu.

This is some text inside of a div block.
Autor:
Sebastian Fikus

Więcej artykułów

Prusacy, Prajzaci, Prajzsko, Hlucinsko, Prajzska Rallye, Rajd Pruski
Geografia
Historia
Kultura
Ludzie
Tożsamość

Prusy jako alternatywa

Autochtoni na Górnym Śląsku najczęściej postrzegają się albo jako Ślązacy, albo jako Niemcy. Państwo Pruskie popadło w zapomnienie i prawie nikt się z nim tu nie identyfikuje. Zupełnie inaczej jest w czeskiej części Górnego Śląska. Tam Państwo Wilhelma II jest dla wielu kluczem do tożsamości. Tradycje te są również aktywnie kultywowane.

Czytaj dalej
Carl Ulitzka wraz z parafiankami z kościoła św. Mikołaja w Raciborzu Starej wsi
Historia
Kultura
Ludzie
Tożsamość

Carl Ulitzka powinien wrócić do domu!

Carl Ulitzka był w okresie międzywojennym największym moralnym i politycznym autorytetem na Górnym Śląsku. Nie stronił też od ważnych urzędów. Jako przewodniczący górnośląskiej partii Centrum miał długo kluczowy wpływ na życie regionu. Dwukrotnie wygnany z Raciborza. W 1939 usunięty z parafii przez Gestapo i w 1945 roku przez nowych rządzących. Dziś raciborskie elity domagają się przeniesienia jego grobu do Raciborza.

Czytaj dalej
Ślązacy, mniejszość śląska, język śląski
No items found.

Uznano odrębność języka śląskiego!

Rysuje się kuriozalna sytuacja. Wiele wskazuje na to, że wkrótce będziemy mieli na Górnym Śląsku dwie duże mniejszości- niemiecką i śląską. Obie posługują się tym samym językiem i obie odwołują do tych samych tradycji historycznych. Różnią się w zadzie wyłącznie politycznymi liderami. Uchwała polskiego Sejmu w sprawie uznania języka śląskiego może przynieść ze sobą bardzo poważne przesunięcia.

Czytaj dalej