Siedemdziesiąt lat temu powstała w Niemczech Centralna Rada Żydów. Miała ono początkowo pomagać ocalałym z Holokaustu Żydom w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości, jak również ułatwiać chętnym emigrację do Izraela.
Udostępnij:
Poprzedni
Następny
Dziś Centralna Rada Żydów jest w Niemczech wielkim politycznym i moralnym autorytetem wypowiadającym się w najważniejszych kwestiach Republiki Federalnej. Jej siedziba mieści się w budynku, który nosi imię opolskiego rabina, Leo Baecka.
Początki Centralnej Rady Żydów sięgają drugiej połowy lat czterdziestych. Kilka tygodni po odniesieniu zwycięstwa przez aliantów nad hitlerowskimi Niemcami wznowiły swoją działalność tamtejsze środowiska żydowskie. Do końca 1945 roku w całych Niemczech uaktywniło się 51 gmin. W lipcu 1950 roku na terenie Niemiec mieszkało około 15 tyś. Żydów. Naturalną konsekwencją tych procesów była ich organizacyjna konsolidacja. I tak 19 lipca 1950 r. w Frankfurcie nad Menem doszło do założenia Centralnej Rady Żydów w Niemczech.
Leo Baeck i jego przyszła żona Natalie Hamburger, fot. Max Glauer, Oppeln 1898.
Jej twórcy postawili sobie za naczelne zadanie tworzenie ram dla emigracji ocalałych z Holokaustu Żydów z Niemiec i Europy Środkowo-Wschodniej do Izraela. Okazało się jednak, że wielu z pośród nich zdecydowało się na pozostanie w rodzinnych miejscowościach. Dlatego Centralna Rada stawała się coraz bardziej płaszczyzną reprezentacji tych środowisk w rozmowach z rządem Republiki Federalnej. Zaczęła również organizować koordynować życie kulturalne. Dziś Centralna Rada skupia wokół siebie 105 gmin żydowskich liczących 100 tys. członków z całych Niemiec.
Od kilku lat przewodniczącym Centralnej Rady jest lekarz o śląskich korzeniach, Josef Schuster. Jego matka pochodzi z Siemianowic koło Katowic. Dziś 66-letni Schuster jest również wiceprzewodniczącym Światowego Kongresu Żydów.
Do najpoważniejszych zadań Centralnej Rady należy dziś neutralizowanie ciągle w Republice Federalnej obecnego antysemityzmu. W stanowczy i poważny sposób reaguje na wszelkie ataki na członków gmin Żydowskich. Chuligańskich, czy wręcz terrorystycznych aktów dopuszczają się zazwyczaj przedstawiciele środowisk prawicowych. Dlatego też obiektem krytyki Centralnej Rady jest niemiecka partia o takich tęsknotach, Alternative für Deutschland. Ale prawdą jest także, że ataków dopuszczają się również imigranci.
Dlatego też siedziba Centralnej Rady, która mieści się w Berlinie domu noszącym imię opolskiego Rabina, Leo Becka, przypomina z zewnątrz twierdzę.
Centralna Rada Żydów jest znakomitym przykładem mądrej polityki organizacji mniejszości zarówno wobec władz państwowych jak i niemieckiego społeczeństwa. Organizacja stała ważnym politycznym i moralnym autorytetem, który respektowany jest przez większość niemieckiego społeczeństwa. Pomimo oczywistych różnic i odmiennych uwarunkowań Centralna Rada mogła by być wzorem dla innych organizacji mniejszości narodowych w Europie, również i w Polsce.
This is some text inside of a div block.
Autor:
Natalia Klimaschka
Udostępnij:
Poprzedni
Następny
Więcej artykułów
Historia
Ludzie
Muzeum
Stoimy tu z pokorą w obliczu zbrodni
Polscy i niemieccy żołnierze przez dziesięć dni ratowali materialne pozostałości jednego z największych kompleksów obozów jenieckich Wehrmachtu. Pracowali razem, ale nie stali wobec tego miejsca z takim samym historycznym ciężarem. Dla Polaków była to opieka nad pamięcią ofiar. Dla Niemców – konfrontacja ze zbrodniami własnego państwa. Konsul Republiki Federalnej Niemiec w Opolu Marlen Sulzer nie próbowała tej różnicy zacierać.
II Kongres Śląskich Samorządowców otworzył więcej pytań, niż przyniósł odpowiedzi. Wyraźnie wybrzmiał postulat budowania na Górnym Śląsku otwartej, europejskiej tożsamości regionalnej, obejmującej wszystkich mieszkańców. Trudno jednak nie zapytać, czy realizując ten projekt, Śląscy Samorządowcy wzmacniają społeczność, z której wyrośli, czy przeciwnie – proponują kierunek prowadzący do stopniowej erozji jej kulturowej odrębności.
Z inicjatywy niemieckich mieszkańców Bytomia dawny pruski burmistrz miasta ponownie „usiadł” przed swoim domem. Rada Miejska wyraziła zgodę, miejska spółka wyłożyła pieniądze i przed willą Georga Brüninga stanęła ławeczka z jego podobizną. Współczesny Bytom nie potraktował go jak kogoś obcego. Uznał go za część własnej historii.
Chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami naszego autorstwa? Zasubskrybuj nasz newsletter!
Dziękujemy za subskrypcję naszego newslettera. Twój adres został pomyślnie zapisany na naszej liście mailingowej.
Coś poszło nie tak.
Klikając przycisk Zapisz się wyrażasz zgodę na warunki Polityki prywatności.
Klikając „Akceptuj wszystkie pliki cookie”, wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu w celu usprawnienia nawigacji w witrynie, analizy wykorzystania witryny i wsparcia naszych działań marketingowych.