Oops! Something went wrong while submitting the form.
No items found.
11.11.2020
Tworzymy wspólną historię
Najskuteczniejszym instrumentem neutralizacji wzajemnych uprzedzeń jest niewątpliwie poszerzanie wiedzy o kraju sąsiada. Taką rolę będzie pełnił cieszący się wielką międzynarodową sławą Cottbus Film Festival. W bieżącym roku dominującą sekcją będą „Polskie Horyzonty”, w ramach której pokazanych zostanie wiele filmów zrealizowanych w Polsce. Pozostaje mieć nadzieję, że pandemia tych planów nie pokrzyżuje.
Zdecydowaną większością głosów „za” został przegłosowany w Bundestagu wniosek o upamiętnienie polskich ofiar II wojny światowej. Miejsce pamięci powstanie na berlińskim Placu Askańskim. Tam, gdzie niegdyś przebiegał Mur Berliński oraz w sąsiedztwie ruin zniszczonego przez działania wojenne dworca Anhalter Bahnhof. Dyskusje na temat jego lokalizacji i charakteru upamiętnienia dramatu Polaków w czasie II wojny trwały kilka lat.
Georg Mitschke pochodził ze znanej rodziny twórców sztuki sakralnej na Górnym Śląsku. Jego ojciec przed wojną tworzył obrazy dla kościołów nawet we Francji i Belgii. Za życiowe zadanie postawił sobie jednak udekorowanie najważniejszego sanktuariom na Górnym Śląsku, Bazylikę na Górze Świętej Anny. Nie udało mu się go dokończyć, bo na skutek nacisków komunistycznej milicji musiał ze swoim synem Georgiem opuścić rodzinną ziemię w 1966 roku. Marzenie o ukończeniu fresków pozostało.
Thomas Oppermann był cztery kadencje posłem do Bundestagu, był przewodniczącym frakcji SPD i wiceprzewodniczącym niemieckiego parlamentu. Ale był też człowiekiem o wyraźnych poglądach. Był jednym z niewielu polityków, którzy jednoznacznie i z całym przekonaniem poparli idę stworzenia pomnika nieznanego dezertera Wehrmachtu na Śląsku. Pomnika, który byłby czytelnym i jednoznacznym wyrazem niechęci wobec imperialistycznych tęsknot III Rzeszy.
Z niewielkim opóźnieniem odbył się w tym roku zjazd roczny Verein deutscher Gesellschaften (Związek Niemieckich Stowarzyszeń), który w oczywisty sposób był okazją do prezentacji własnych osiągnięć i sukcesów. I rzeczywiście pomimo pandemii organizacji dachowej udało się godną uznania rozwinąć działalność.
Na zjazd roczny poważnej w końcu organizacji Niemieckiego Towarzystwa Oświatowego (dalej: NTO) przyszło pięć osób i drugie tyle podłączyło się drogą internetową. Tymczasem Towarzystwo realizuje cały szereg udanych projektów, w których biorą udział setki osób. Udział w zjeździe rocznym uznali oni wszyscy natomiast za bezsensowną stratę czasu. Zebranie stało się krzywym zwierciadłem kondycji całego środowiska.
Klikając „Akceptuj wszystkie pliki cookie”, wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu w celu usprawnienia nawigacji w witrynie, analizy wykorzystania witryny i wsparcia naszych działań marketingowych.